Co jest po: „i żyli długo i szczęśliwie”?

Jest taka teoria, że wszystkie problemy ludzi sprowadzają się do tego, kto kogo dyma, kto kogo chce wydymać, albo kto nie chce się dymać. Ewentualnie kto za to wszystko płaci i kto ile zarabia. Jednakże, po raz kolejny w życiu popełniam błąd i twierdzę, że ludziom zależy jednak na czymś więcej. Dziś będzie lekcja życia według Czarnego. Coś, co długo wahałem się napisać.

I jak zwykle pewnie dostanę po dupie.

Życie jest proste. Przez 25 lat uczysz się. Następne 40 lat pracujesz. A później 15 lat spędzasz na emeryturze. I w pewnym momencie rozumiesz, że życie przestało być tym, czym jest kucyk Pony dla pięciolatki.

Przypomniałam sobie taką jedną imprezę na studiach. Nawaleni w cholerę staliśmy w kółku trzymając się za ramiona i śpiewaliśmy. Pomyślałam wtedy, że to jest zajebisty czas dla nas. Jesteśmy młodzi, w głowach mamy tyle planów! Kurwa nic tylko je realizować! Teraz patrzę na tych wszystkich ludzi i widzę, że nie tylko moje plany dały w łeb.

Rozwody, zamiast szczęśliwych małżeństw i smutny etacik w polskiej podrzędnej firmie zamiast kontraktu życia w Japonii. Wynajęte kawalerki, zamiast domów z ogródkiem. Jak masz 20 lat to myślisz, że zawojujesz świat. I my tacy byliśmy. Że co, nam się nie uda? Pfff. Zderzyliśmy się brutalnie z rzeczywistością, polskim rynkiem pracy, a ci co mieli być w naszych życiach na zawsze ulotnili się po kilku latach. 

Zbyt często nie sięgamy po to, czego chcemy, tylko bierzemy to, co jest. Rozkładamy ręce i mówimy „tak wyszło”. Nie walczymy o lepszą pracę, nie naprawiamy związków – siadamy na dupie i narzekamy. Boimy się ryzyka, zmian, boimy się żyć, szukamy wiecznych wymówek. Czasem dobrze się wypierdolić, żeby potem wstać i być silniejszym. Zacząć żyć po swojemu...”

– B. (z listów do Czarnego na pokolenieikea.com)

Miało być fajnie, a tu nagle widzisz, że dookoła chujnia, szarość i mrok. Ale nie to jest najgorsze. To, że jesteś w dupie jest jasne.  Najgorsze jest to, że (cytując Stefana Kisielewskiego), zaczynasz się w niej urządzać. Jest łóżko, komputer, stolik, a nawet, kurwa, kwiaty na stoliku i kredyt hipoteczny.

Dlaczego 33-, 35-, 37-letni facet przychodzi z roboty, siada na kanapie i tylko ogląda telewizję? Jaja mu tam uwiązali? Przecież jest, kurwa, młody. Dlaczego nie marzeń? Nie ma planów?  Dlaczego kobieta przez miesiąc, dwa, trzy, pół roku, potrafi robić „metamorfozę pośladków”, a nie potrafi zrobić metamorfozy swojego życia?

Zasada numer jeden: jeśli Ty nie zaplanujesz jak ma wyglądać twoje życie, ktoś to zrobi za ciebie.

I zazwyczaj finalny efekt ci się nie spodoba.

Czytałem ostatnio wywiad z amerykańskim lekarzem pracującym w hospicjum: Brucem Millerem. Przystojny facet, mimo, że na łbie jest coraz bardziej siwy. Kiedy był studentem wdrapał się na dach pociągu, gdzie poraził go prąd. 11 tys. wolt. Nie ma nóg od kolan. Nie ma jednej ręki.

Zapytano go, czego najczęściej żałują pacjenci. Odpowiedź była prosta, bądź banalna – jak kto woli. Że zmarnowali mnóstwo czasu. Będąc w pracy, której nie lubili. Przy partnerze, którego nie kochali. Że nie byli w miejscach, które chcieli zobaczyć.

Zrzut ekranu 2017-11-04 o 12.18.14

Photo: screenshot Spiegiel Online

Jeden z pacjentów Millera miał HIV, zaawansowanego raka prostaty i pożerał go ból. A  jednocześnie całe życie marzył, żeby popłynąć tratwą między skałami Wielkiego Kanionu. Nie zrobił tego przez całe życie, bo myślał, że zdąży.  A teraz był w hospicjum.

Miller wziął go na tratwę, co było skrajnie nieodpowiedzialne, niebezpieczne i tu można dodać dowolną liczbę ‘nie’. Ale z drugiej strony, co temu umierającemu człowiekowi się mogło więcej stać? I tak miał przejebane. Po tej podróży pacjent umarł. Spokojny. Spełnił się w ostatniej chwili. Cudem. I wiesz co? Nie każdy będzie miał na to szansę.

Nie możesz złożyć odpowiedzialności za to, czy jesteś szczęśliwy czy nie, w ręce swojego kierownika, swojej pracy. Jak zaprojektowane są firmy? Nawet te najlepsze, nawet te najbardziej ludzkie? Tak, aby wziąć maksymalnie dużo od ciebie i dać maksymalnie mało od siebie. To się nazywa zysk.

Ale nie twój.

Chcesz umrzeć za swojego iPhona? Jeśli tak, dawaj kurwa.

xxx

ŚWIATOWA MODA – POLSKIE CENY

KURTKI I PŁASZCZE NA ZIMĘ

BUTY DAMSKIE I MĘSKIE NA ZIMĘ

Mam na ścianie zdjęcie babci i dziadka. Na tym zdjęciu stoją przed Morskim Okiem. Jest 1936 rok. Ma 20 lat. Dla niej była to wyprawa życia, którą wspominała do śmierci. Oglądam to zdjęcie, kiedy przychodzi mi do głowy myśl, że czegoś nie mogę. Ja chcę wspominać więcej.

Jeżeli nie będziesz realizować swoich planów i marzeń teraz, to nie zrobisz tego prawdopodobnie nigdy. Umrzesz rozczarowany. Umrzesz pełna żalu.

Tak, tak wiem zawsze sie znajdzie jakaś wymówka. Tyle, że możesz mieć życie albo wymówki.

Zasada numer dwa: życie nie zacznie się później.

Mam kumpla, lat 40, który łudzi się, że będzie miał życie jak przejdzie na emeryturę.

Kiedyś leciały na niego foki z całego miasta. Teraz ma laskę, która go nienawidzi. Rozstać się z nią nie chce. To oznaczałoby przyznanie się do porażki. Kiedyś marzył, że zostanie archeologiem i był bystrzejszy ode mnie. Później został w pracy w której dorabiał na studiach.

Pamiętam, jak odpowiedziałem mu, że na emeryturze nie zacznie życia, bo nie będzie wiedział, co to jest życie.

– Będziesz zmęczony oglądać telewizję, wkurwiony spoglądając na swoją  laskę, mając nadzieję, że pożyjesz dłużej od niej. Na dodatek nawet na tej jebanej kanapie będzie ciężko ci się siedziało, bo będziesz miał hemoroidy.

– Może wcześniej wygram w Lotto – stwierdził.

I wtedy witki mi opadły. Nie zmienisz nikogo, jeśli on nie chce się zmienić. Widząc moją minę sprzedał mi czerstwy dowcip:

Żona mówi do męża:
– Jak wygrasz w lotto, to od razu idę na plastykę. Naciągnę sobie zmarszczki, zrobię se botoks i sztuczne cycki. Co ty na to?
– A co byś powiedziała, gdybym za tę kasę zrobił tuning naszego Tico?
– Ochujałeś? – zdziwiła się żona. Po co będziesz ładował kasę w starego grata, jak możesz mieć nówkę sztukę?
– Cieszę się, że mnie rozumiesz.

Śmialiśmy się długo, on bardziej. Tyle, że on dalej będzie jeździł tym Tico. Kurwa do emerytury.

Zasada numer trzy. Nie wierz w to, że ktoś cię uszczęśliwi i załatwi tym samym wszystkie twoje problemy

Rozumiem, że naoglądałaś/eś się filmów, w których opowiadali, że całe nasze życie sprowadza się do znalezienia właściwej osoby.

W tej narracji nie ma znaczenia, że jesteś chuja wart.  Że, dajmy na to, jesteś egoistycznym, narcystycznym, psychotycznym skurwysynem, który ma tendencję do wykorzystywania wszystkich dookoła. Liczy się przecież znalezienie drugiej połówki! Druga połówka w cudowny sposób sprawi, że się zmienisz i twoje życie nabierze blasku.

To teraz będzie rozczarowanko.

Jeśli ktoś jest szczęśliwy przed związkiem, to istnieje zajebiście duża szansa, że będzie szczęśliwy i w związku. Jeśli ktoś jednak był nieszczęśliwy przed związkiem, to – uwaga, kurwa – niespodzianka: istnieje bardzo duża szansa, że będzie nieszczęśliwy już i w związku. Jeśli ktoś ma cię uszczęśliwić, to masz przejebane. Bo nikt poza Tobą cię nie uszczęśliwi.

I jeszcze jedno.

Zasada numer cztery: nie wymagasz, to nie dostajesz

Dziewczyny, kobiety, gubią się w dzisiejszych czasach. Coraz częściej nie mają wymagań wobec facetów.

Jak na tym rysunku, który umieściłem na Fejsie.

Nie przejmuj się, życie obdarło mnie ze wszystkich wymagań wobec mężczyzn. Teraz wystarczy mi, że masz dwie ręce i nogi, a jak Bóg da, to może nawet i penisa.”

13626646_1312284235455995_5466167156756328205_n

Ale dobry związek to taki, w którym kobieta nie musi się bać, przejmować się, że on nie chce zakładać rodziny.

W którym nie musi się stresować, że będzie musiała chodzić za nim przez rok i jęczeć jak bardzo chce wyjść w białej sukni. Bo może wtedy zrobi łaskę i się kurwa zgodzi na ślub, a on się boi „zaangażowania”.

To taki, w którym kobieta wie, że  nie będzie musiała  tańczyć na rzęsach, aby on zajął się dzieckiem. Bo ona chce wyjść i spotkać się z dziewczynami.

Gdzie ona nie musi wymuszać, aby on powiedział: ‘Ładnie wyglądasz, kocham cię’. Że on posprząta i ugotuje i nie zrobi z tego wielkiego halo i nie każe sobie dziękować na klęczkach. Bo wie, że ona robi dokładnie to samo.

Po co być z osobą, która nie jara się faktem, że może być z Tobą???? NO PO CO KURWA?

Zasada numer pięć:  jeśli jesteś z osobą, której reakcje przestały ci się podobać, idź dalej.

Prawdziwy charakter każdej osoby poznajemy dopiero po czasie, obserwując, jak ten ktoś  zachowuje się wkurwiony albo zirytowany. To właśnie z tą wkurwioną osobą stworzysz związek. To z tą zirytowaną osobą będziesz żyć.

Jedną z najgłupszych rzeczy, którą robią ludzie, a już zwłaszcza kobiety, jest przeczucie, że kogoś da się naprawić. Że kto jak kto, ale one są tak zajebiste, że na pewno dadzą radę. Otóż nie da się naprawić. Jeśli ktoś wygląda jak skunks, zachowuje się jak skunks, śmierdzi jak skunks, to niespodzianka: TO JEST, KURWA, SKUNKS.

Zasada numer sześć:  związek się zużywa.

„Ach, jak ty dziś ślicznie wyglądasz” będzie fajne przez rok, a po pięciu latach zrobi się lekko nudne. Ale jeśli powie to inny facet, to kobiecie od razu zmiękną nogi. Może nie dać tego po sobie poznać, ale zmiękną.

Nic tak szybko nie zabija miłości, jak życie.

Zasada ręcznika.

W trakcie pierwszego roku związku, laska idąca w ręczniku do sypialni traci ręcznik a później jest seks.

Powyżej trzeciego roku związku, jest opierdalana za zostawienie ręcznika na łóżku w sypialni.

Nasz mózg inaczej zlicza doświadczenia negatywne w związku, a inaczej pozytywne. Im dłużej związek trwa, tym ten przelicznik staje się gorszy.

Startujemy z pozycji 1 za 1.

Czyli on robi zakupy, dajmy na to, szybka pasta z tuńczykiem, kaparami i chilli w sosie pomidorowym. Z dużą pewnością można uznać, że tego wieczora nie obejrzą serialu ani filmu do końca, bo będą mieli inne ciekawsze zajęcia. A ona się postara, aby jemu było bardzo przyjemnie. Również do końca.

W miarę kolejnego roku związku będzie dwa za jeden, czyli dwie dobre rzeczy potencjalnie będą mogły zniwelować jedną. A później i 10 załatwionych rzeczy będzie niczym w obliczu tego, że ten złamany kutas nie jest w stanie opuścić pierdolonej deski od kibla. Jebnięty nie? Przecież mówiłam mu o tym 2 miliony razy!!!!

Zasada numer siedem: kiedy się kłócisz, pamiętaj, że mężczyźni myślą inaczej niż kobiety

Kiedyś słyszałem historię, czym różni się mózg kobiety od mózgu mężczyzny.

Otóż mózg mężczyzny składa się z pudełek. Jest pudełko na wszystko.  W jednym pudełku jest samochód. W drugim  jest praca. W trzecim pudełku jest kobieta. W czwartym rodzice. W piątym pies (jeśli ma psa). W szóstym siłownia, w siódmym ciuchy, w ósmym miś z dzieciństwa, w dziewiątym jego komputer, w dziesiątym konsola, w jedenastym kolekcja ulubionych filmów na pornhubie, itd.

Te pudełka stoją obok siebie i się nie dotykają. Gdy mężczyzna chce coś zrobić albo ma jakiś problem, to wyjmuje to swoje pudełko, stawia na stole przed sobą i grzebie, grzebie, grzebie. I nic innego go nie interesuje, aż zakończy grzebać w swoim pudełku. Można mu wtedy mówić na dowolny inny temat, tylko się zirytuje.

Dla mężczyzny w danym momencie najważniejsze jest pudełko, które ma przed sobą.

NIE MOŻNA SIĘ ZJAMOWAĆ DWOMA PUDEŁKAMI JEDNOCZEŚNIE

Dla odmiany, mózg kobiety to jest jedno wielkie kłębowisko kabli, w którym wszystko łączy się z wszystkim. Kobiety pamiętają wszystko, bo każde wydarzenie łączy się jej z emocjami. Kiedy kobieta zaczyna świrować, co chce zrobić mężczyzna? Wyciągnąć swoje pudełko i jej jakoś pomóc. Ona zaś nie chce żadnej jego rady. Facet ma się zamknąć, słuchać, ewentualnie współczuć.

Zasada numer osiem: nie ma sensu podgrzewać chujowego kotleta

„Odpowiedz mi drogi Piotrze jak to jest z pożądaniem? Dlaczego po kilku latach związku go nie ma i nie zapowiada się że będzie? Dlaczego na początku myślałam, że tak cudownie się rozmawia, że możemy godzinami siedzieć i paplać o pierdołach. A teraz? Trzy zdania na temat tego jak wkurwiła mnie dzisiaj koleżanka z pracy, a on niemrawie rzuca „Aaaa, bo ona jest głupia”. Kiedy to się traci? 

Przyszedł moment, jakieś trzy miesiące temu. Siadłam na dupie. I zaczęłam myśleć o plusach i minusach mojego związku. Wspaniały mężczyzna, przyszłość z nim mam bardzo dobrą, pewną, nie wylądujemy na ulicy, dba o mnie, pamięta o rocznicach, o świętach, o mnie. Jest inteligentny. Przystojny. 

Ale. Nie ciągnie mnie do niego. Nie czuję pożądania. Nie ma pierdolnięcia. Każdy dzień mija szaro. Niby się uśmiecham, ale nie czuję szczęścia. Kiedyś czułam, przynajmniej tak mi się wydawało. 

Nie lubię z nim rozmawiać, nie umiem, nie mam o czym. 

Czy da się to naprawić? Czy zawsze tak już będzie? Czy odgrzewać tego kotleta? Już chyba nigdy nie będzie miał takiego smaku jak na początku.”

Aleksandra: (z listów do Czarnego na pokolenieikea.com)

To nie chodzi o to, że ten kotlet jest stary. Chodzi o to, że został chujowo zrobiony. Ze złych składników.

Prawdziwa miłość jest wyborem.

W stałym związku będą chwile, że ta druga osoba będzie cię kosmicznie wkurwiać. Wiesz dlaczego ludzie wytrzymują razem? Bo najważniejsza w związku jest intymność. Chęć rozmawiania ze sobą. Chodzi WŁAŚNIE o sytuacje, kiedy on wysłucha, że ta Zośka z pracy to kretynka, mimo, że może gdzieś tam pomyśli, Że trochę marudzisz. Ale przyjdzie i przytuli. Przyniesie kota. Skoczy do sklepu po wino.

Kiedy przyjdziesz do niego i powiesz, że wiesz i że rozumiesz, że się martwi o porysowane drzwi (na metalowym przedłużeniu swojego penisa). Ale może zrobić dzisiaj coś fajnego do żarcia i spędzić miły wieczór.

Większość osób nie ma z kim porozmawiać o swoich problemach. A związek polega na szukaniu i otrzymywaniu wsparcia. I to jest najważniejsze.

ryan-moreno-99464

Photo by Ryan Moreno on Unsplash

Źródła:

  1. Teoria pudełek i kabli pochodzi od Marka Gungora
  2. Polskie tłumaczenie rozmowy z Brucem Millerem można znaleźć w listopadowym numerze „Forum”z roku 2017.
  3.  www.pokolenieikea.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *